Czesław Białczyński: Szczodre Gody

Autor: Czesław Białczyński

Tan Dwunasty Wielki – Tan Orła/Łabędzia i Młodego Tura/Bożej Krówki – Szczodre Gody (Święto Świtu) – [Archiwum 2018]

Ten artykuł ma charakter cząstkowy, nie jest to żaden pełny opis Dwunastego Tanu, lecz przekaz cząstki z prac jakie toczą się nad tymże Dwunastym Tanem. Ten obraz powyżej, także jest odbiciem takiego cząstkowego zrozumienia tego Wielkiego Tanu

Czwarta Kwadra

Tan Dwunasty Wielki  – Szczodre Gody

20 – 26 grudnia – Największy Tan Zimowy = Dzikie Łowy Niebieskie Zimy = Święto Świtu, Słońcestanie, Kraczun, Kroje, Szczodre Gody, Święto Kolady/Kostromy i Czarnogłowa, Święto Bab i Dziadów Zimowych, Święto Nieba i Powietrza, Kir Północ – znak Wodnika/Małpy/Orła/Łabędzia/Ptaka (Skrzystego Człowieka-Anioła) – Zimowe Górowanie Ciemności/Nocy (Zodiak Koziorożec do Wodnika) – IV Filar Ziemi (herb Łabędź) – Tan Orła/Łabędzia → Młodego Tura/Bożej Krówki (Wedraka/Bedrika); Koło Bogów: 20-26 grudnia Swarogowie i Rodowie

 Ten Tan rozpoczyna się jutro i potrwa przez siedem kolejnych dni.

Jerzy Przybył – Kolada/Ostara/Kostroma-Kostrub/Ozim/Hłodolej

Na początku było Słowo.
Było ono u Boga i było Bogiem.
Od samego początku było razem z Bogiem.
Ono powołało wszystko do istnienia.
I nic, co zostało stworzone, nie zaistniało bez Niego.
W Nim było życie, a życie jest dla ludzi Światłem.
To Światło świeci w Ciemnościach,
a Mrok nie był w stanie Go pochłonąć.

*

Bóg się rodzi, Moc truchleje,
Pan Niebiosów obnażony;
Ogień krzepnie, Blask ciemnieje,
Ma granice nieskończony.
Wzgardzony okryty chwałą,
Śmiertelny Król nad wiekami;

A Słowo Ciałem się stało
i mieszkało między nami.

W  każdym nawet najbardziej kłamliwym przekazie znajdujemy Ziarno Prawdy, Owo Ziarno przez Strażników Wiary Przyrodzonej przemycone, staje się Jądrem Krystalizacji dla Novego – Oto SŁOWO na SZCZODRE GODY 2018/7527.

Przedstawiłem powyżej fragment z Ewangelii świętego Jana, Słowo życia – Słowo stało się Ciałem oraz początek jednej z najważniejszych pieśni bożonarodzeniowych, zwanych kolędami. Kolędami od miana Boga Kiru Zimowego – Kolady-Kostromy. Jak każde z bóstw słowiańskich ma on jeszcze kilka innych imion, o czym warto pamiętać, kiedy chce się tę Postać (inaczej fazę) RzeczyIstności w pełni rozpoznać etymologicznie. Ma także swój pełny żeński wymiar. Na przykład nosi miano Zima – we wszystkich językach słowiańskich i bałtyjskich oraz tadżyckim tak samo (zima, zimne, zyma, tadżyckie – zimiston). Tę rzecz zostawmy jednak na razie, a skupmy się na przekazie jaki niesie SŁOWO ewangelii i pieśni.

Oba te SŁOWA są spójne i logiczne, a przekazują nic innego jak obserwację zdarzenia, jakie ma w tym czasie miejsce: tako na Górze na Niebie, jako i na Dole na Ziemi. 

Cóż ten przekaz nam niesie, zacznijmy od ewangelii.

„Na początku było Słowo, było Ono u Boga i było Bogiem”!

A więc Słowo, które jest Bogiem i jest „u Boga”, w Bogu. Czyż to nie jest Sławia – stan najwyższy – Jedność i Jedyność? Nic lepiej nie oddaje idei Sławi – Światła Świata, Jedni, Świadomości Nieskończonej, niż ten cytat. Nic nie jest Sławi esencjonalnie bliższe niż te Słowa.

Samo słowo SŁOWO jest Sławią, Sławieniem, Sławą i Słowianiciem/Wysławianiem, Słowa/Sławy Wiciem, Słowiaństwem/Sławiaństwem i Słowiańszczyzną/Sławiańszczyzną. Jakże by to brzmiało, gdybyśmy wstawili tutaj jakieś inne słowo na oznaczenie SŁOWA, na przykład „word”?

Czy żyją na Matce Ziemi jacyś Wordzianie? Wordzianie nazywani są różnie: Anglikami, Anglo-Sasami, Ludem Germańskim, Brytyjczykami (słowo → word). Fhacalowie to Szkoci, Focalowie – Irlandczycy, Gairowie – Walijczycy.

A czy istnieje na Matce Ziemi jakieś plemię lub lud Wortowców? Nie, nie istnieje. Nazywa się ich różnie: Niemcy, Alemanowie, Teutoni, Germanie, Bawarczycy, Saksoni (słowo → wort). Lub może plemię Ordów/Ordowców/Ordzidów – nie to Duńczycy, Szwedzi i Norwegowie, czy Islandczycy, a także Niderlandowie (słowo → ord, lub oord, lub orðið, mówi się ordzidź po islandzku). Jak widać bliscy bardzo Anglo-Sasom i Niemcom. Przyznać trzeba jednak, że najbliżej tej wersji wordowej/wortowej/ortowej/ordowej boskiego SŁOWA są Nordowie – N-ORwegowie, gdzie weg – wić, tak samo jak w słowiańskim Sło-wić.

W tych językach jednak poza pojęciem bliskim świat – world jest już znacznie gorzej jeśli idzie o spójność i filozoficzna głębię znaczenia owego pojęcia word/wort/ort. Np. world – Sfera (czyli cząstka) a nie Sławia (czyli jednia), wordly – doczesny, a nie sławny (famous) lub słowny  (verbal), lub wordy – wygadany, wielosłowny, a nie posługujący się słowem (wysławiający się).  Moglibyśmy niespójności logiczne i filozoficzne niezgodności z językiem, z mową Ortów, ze SŁOWEM kontynuować, ale tyle chyba wystarczy.

Czy to przypadek, że u Norwegów jest najwięcej haplogrupy R1a wśród Skandynawów/Nordów, i że językoznawcy twierdzą, iż języki nordyckie w pierwszej fazie powstały ze zmieszania języka satemowego haryjskiego/wenedzkiego (R1a) ze staroeuropejskim północnym (I1)? Dopiero później miał dojść, tam do Skandynawii (Skon do Nawii) celtycki – język ORD, ordy/hordy i pORządku, szyków bojowych, ordynku.

N-ORwegowie są dla świata N-ORdów źródłem, założycielskim pierwotnym plemieniem od którego wszystko się zaczyna, którego miano jest niemal w pełni spójne z brzmieniem ich mowy, ze SŁOWEM (ord), które dali oni pozostałym Nordom (niesłusznie zwanym dziś narodami/ludami germańskimi).

Ale czy i u nas Słowian słowo to nie istnieje właśnie w takim ujęciu: p-ORządek, ORdunek, hORda? Wygląda to na wtórne jakieś słowo w odniesieniu do SŁOWA mówionego, jakby wy-RAz, wyrzez znaków, głosek w pORządku, a więc zapis, a nie słowo mowy mówionej. Albo może or-da-wa – jak w OR(d)acja – dawanie uroczystego Słowa, OROwanie – dawanie świadectwa boskiego, poświadczanie, żyROwanie – przyrzekanie. Żyr/Gor to znany bogunek domowy ogniska – żarnika, pożeracz żarcia/pokarmu/jościa, a też w ogóle wszystkiego po domach i gospodarstwach ludzkich. Ale zwłaszcza w kuchni i przy owinie, gdzie wiją się ognie i dymy i Żyry z Owinnikami urzędują. Ale przecież i stąd miano żercy – spalającego ofiarę dla bóstwa, w żarze, lub szczątki, ciało zmarłego na żglisku- żarzyskugorzelisku.

Słowo Orda kojarzy nam się nieodparcie z przybyszami, najeźdźcami, koczownikami, ludami turańskimi, Turkami i Tatarami, ale u nich, słowo → sözcük (co mówi się sozdżik). Dosyć bliskie są azerskie, uzbeckie i kazachskie (słowo → söz, so’z).

A czy byli na Ziemi Żodisowie? Nie, mówi się na nich Bałtowie lub Litwini. Vardsowie to Łotysze, bliżsi w określeniu słowa Nordykom, Fjalovie to Albańczycy, Sonarowie – Estończycy. Motowie to Francuzi, Palabrowie to Hiszpanie, Włosi to Parolowie.

A czy istniał kiedykolwiek na ziemi jakiś lud Sermonów? A przecież tak w łacinie brzmi słowo SŁOWO. Więc widać jak łacina Rzymian i sami Rzymianie-Romajowie  dalecy byli językowo w określeniu SŁOWA, od dzisiejszych Włochów, Hiszpanów czy Francuzów, a jeszcze bardziej Rumunów.

A wśród Słowian? Słowianie to:

Polachowie – Polachajowie – Polacy (słowo →  słowo),

Łużyczanie ( słowo → słowo/słowje),

Białorusini (słowo → слово),

Ukraińcy (słowo → слово), 

Rosjanie ( słowo → слово),

Słowacy (słowo → slovo)

i Czesi/Bohemowie/Bożanie/Boranie (słowo  → slovo).

Oto wszyscy doSŁOWni SŁOWianie.

O dziwo okazuje się, że tym plemieniem pierwotnym, którego miano najbardziej jest spójne ze SŁOWEM są Słowacy (słowo → slovo), dzisiaj naród nieliczny (jak i Norwegów), lecz to lud górski (jak i Norwegów), twardy, hardy, góralski, harski, lud Harnasiów, pierwotnych Harów i Harwatów, lud prastary. 

A pozostali Słowianie?

Macedończycy to Zborowie (słowo → zbor), Słoweńcy to Besedowie/Biesowie (słowo → beseda), Bośniacy, Serbowie, Czarnogórcy i Chorwaci to Reczanie/Rijeczanie/Rzeczanie/Rieczanie (bośniackie i chorwackie słowo → riječ, serbskie → реч), Bułgarzy to Dumowie/Dumianie (słowo  → дума).

Takie słowa jak: duma (dumka- pieśń, dumanie – myślenie, zdumienie – zdziwienie, wyraz zdziwienia), zbór (zbiór i zebranie gdzie się mówi lub zbiera słowa), rzekanie – mowa (narzekanie), biesiada – spotkanie, uczta, uczta słowna;  mają dla wszystkich Słowian oczywiste znaczenie, są powszechnie wśród Słowian zrozumiałe, choć mogą oznaczać dosłownie nie całkiem to samo.

Rumuni to już Cuvanci (słowo → cuvânt, wymawia się  inaczej; kuvei/huwei/suwei). W tym ostatnim brzmieniu zaliczyć by można Rumunów/Wołochów do bardzo blisko spokrewnionych z Ludami Słowa, byliby Suweiami.  Równie bliskim ludem okazują się o dziwo Węgrzy, którzy byliby plemieniem S-zówów (słowo → szó, wymowa S-zó a nie szo).   Finowie to Sanowie – brzmi trochę znajomo o dziwo (słowo → sana, mówi się śana). Jak widać i węgierskie SŁOWO i fińskie, i azerskie i kazachskie i tureckie (a więc stepowe) bliższe jest Słowianom niż bałtyjskie.

Jest jeszcze jeden lud w Europie, którego imię zabrzmi nam dziwnie znajomo, lecz bardziej blisko w zapisie niż w wymowie to Lexiowie/Lehiowie/Leksiowie (słowo → η λέξη = i lexi, wymowa i leksi) – Grecy, dawni (L)ahajowie. 

W hindi słowo → shabd, wymawia się – sziabd – jak nasze „szept” (tyle że dźwięczne), przy czym sz jest zmiękczone w śz, a w sanskrycie i nepalskim słowo → śabda, a więc także dosyć bliskie naszemu wyrazowi słowo – w wymowie sijabda/ śuabda (podobne słowiańskie słowo to swadźba). W języku perskim słowo → vazhhe, w wymowie vaże, jest echem słowa „wyraz”/”waga”/”u-waga” (mówimy: ważyć słowa, uważać na słowa, wyrażać się  → wysławiać się  → wymawiać słowa).

Oto jak na dłoni już w pierwszym zdaniu boskiego przekazu macie Lud SŁOWA i przekazanie kto do tego Ludu SŁOWA należał.

Wróćmy to ewangelii i kolędy.

Czy te SŁOWA w swojej zbieżnej intencji, zarówno w kolędzie jak i ewangelii, zrodziły się z przypadku?  

SŁOWO ewangelii:

„Od samego początku było razem z Bogiem.
Ono powołało wszystko do istnienia.”

SŁOWO kolędy:

„Bóg się rodzi, Moc truchleje,
Pan Niebiosów obnażony;”

Owo Słowo-Bóg, czyli Nieskończona Świadomość Bezcielesna, powołało wszystko – w tym samego siebie, a więc Wszy Świat – do Istnienia, do Istu  (bóg się rodzi – z kolędy).  I znów: istnienie – polskie, inaczej istu mienie; białoruskie існаванне (isnavannie – istowanie/istowianie – stawanie się/odnawianie się/ osnowanie); ukraińskie існування  – isnuwanije; rosyjskie – существование – suszczestwowanie lub бытие – bycie (istnienie); chorwackie, serbskie, bośniackie – postojanje (bycie, istnienie, ustanawianie, powstanie); słoweński – obstoj; u Czechów i Słowaków obce słowo – existence czyli egzystencja, albo bytost’ – bycie (istnienie), jak u Łużyków. Hindi/sanskryt  – astitve (istnienie), po persku hsty – a więc isty (istnienie).

„Moc , truchleje  – Pan Niebiosów, obnażony” –  potocznie rozumiane to jest jako „goły Jezus Chrystus na krzyżu”, ale przecież nie to prostackie znaczenie, jak zawsze, miał na myśli mówiący to w alegoryczno-symbolicznym dialogu „nad/pod kulturą” Strażnik Wiary Przyrodzonej Słowian. Wszelka Moc truchleje (obumiera, zatrzymuje się, zamienia się w truchło, martwieje) porażona widokiem rodzącego się Boga-Słowa. Więc nie chodzi tutaj o śmierć Boga na krzyżu rzymskim, lecz o Rodzenie się Boga-Słowa, Pana Niebiosów w całej okazałości, obnażonego – ukazującego swoją ISTOTĘ, IST SŁOWA – jego całą Moc.

SŁOWO ewangelii:

„I nic, co zostało stworzone, nie zaistniało bez Niego.
W Nim było życie, a życie jest dla ludzi Światłem.
To Światło świeci w Ciemnościach,
a Mrok nie był w stanie Go pochłonąć.

„Nic nie istnieje/nie zaistniało bez Niego, w Nim było i jest życie, a życie jest Światłem (nie tylko dla ludzi)”. Życie bez Niego nie istnieje, Życie jest Światłem. Światło → Świat → Gwiazda → Kwiat = Swąt → Światło Świata → Światłoświat → Świętowit. „Światło świeci w Ciemności”, gdzie ciemność z dużej litery może byc rozumiana tylko jako Nicość/Nica. „a Mrok nie był w stanie go pochłonąć” – gdzie mrok z dużej litery to Ś-Mierć, która nie jest w stanie pochłonąć Światła Świata.

SŁOWO kolędy:

Ogień krzepnie, Blask ciemnieje,
Ma granice nieskończony.
Wzgardzony okryty chwałą,
Śmiertelny Król nad wiekami;

A Słowo Ciałem się stało
i mieszkało między nami.

To samo dzieje się w kolędzie. „Ogień krzepnie, Blask ciemnieje – ma granice nieskończony.” Ogień – zatrzymuje się i blask gaśnie gdy objawia się Granica – Nieskończoność Boga-Słowa. Tak, tylko tam , w Jedni „ogień krzepnie” a „blask ciemnieje”. „Wzgardzony okryty chwałą, Śmiertelny Król nad wiekami” – znów potocznie rozumie się te dwa wersy w sposób oczywisty w odniesieniu do Chrystusa wzgardzonego przez lud żydowski, a okrytego chwałą/sławą nieśmiertelną, choć sam był śmiertelny. Lecz pod tym rozumieniem jest inne, które stanowi dalszy ciąg myśli poprzedniej gdyż to Tam – w Jedni, w Sławi, w Nieskończoności, Nieskończonej Świadomości Wzgarda łączy się z Chwałą, Chwila staje się Nieskończonością, Śmierć staje się Wiecznością i Nieśmiertelnością,  każdy Śmiertelny staje się Królem nad Wiekami.

Ostatnie dwa wersy pieśni to już czysta ewangelia świętego Jana i zarazem czysta magia starożytna, sprzeczna w swojej istocie z nauczaniem Watykanu. Gdyż Słowo-Bóg „Ciałem się stało” stało się Istotą Żywą, więc Człowiekiem i „mieszkało między nami” , a więc między Nami, w Nas Istnieje – jest. A więc będąc Jego wytworami jesteśmy Nim, gdyż On jest w Nas.

Tymczasem Watykan twierdzi, że Jego w Nas nie ma, że rodzimy się „grzeszni pierworodnie”, że musimy „pokutować”, „umartwiać się” zamiast cieszyć się Światłem-Życiem i Jego, Boga-Słowa, obecnością „między nami”/ w Nas. 

Powstaje jednak pytanie czy taka interpretacja tego utworu jest uprawniona, czy ta nadbudowa alegoryczna nie jest nieuzasadniona, a pieśń po prostu była dosłowna. Niech odpowiedzią na to staną się dzieje samej pieśni i osób zaangażowanych w jej powstanie – Strażników Wiary/Wiedy Przyrodzonej Słowian, którzy ją stworzyli i nadali jej odpowiedni rozgłos oraz wielowiekową trwałość.

Całość na stronie autora:


Czytajcie też koniecznie o Odbiciu Tego co na Niebie w tym co na Ziemi oraz o potrawach wigilijnych (czyli Szczodrego Wieczoru):